A można i… na grzyby, czyli grzybobranie na Kaszubach

EN      PL

Może to i banał, ale jak głosi hymn marzycieli i miłośników spędzania wolnego czasu w pięknych okolicznościach przyrody (Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski XI wieczór Kabaretu Starszych Panów) – „w aromatów pełen las”. I faktycznie, jesień na Kaszubach oznacza grzyby, grzyby i jeszcze więcej grzybów. Przy odrobinie szczęścia opieńki znaleźć można już kilka metrów od domu Birchy Hills. A idąc na krótki spacer do pobliskich krzaków nie raz natknęłam się podgrzybki, maślaki czy borowiki. Z upływem lat coraz rzadziej znajduję gąski, kanie czy koźlaki, ale bywają. Ah, ten idealny aromat umami samo znalezionej, mięsistej kani na mojej patelni… kapelusz skwierczący na dobrze rozgrzanym tłuszczu, smażony z obydwu stron na rumiano. Zapach masła i soli w nozdrzach, ślinotok w ustach w skutek intensyfikacji sensorycznej – i mamy, szaleństwo grzybiary. Aż włos się prostuje z radości. Dla mnie wszystkie grzyby mają pyszny smak umami, a im ciemniejszy grzyb, tym większe jego stężenie.

Niektóre grzyby, często spotykane na Kaszubach, znane ze swoich bogatych smaków to kurki leśne, borowiki, prawdziwki.

Suszenie grzybów intensyfikuje ich smak, a suszone grzyby mają z reguły więcej umami niż świeże. Przykładami grzybów, które są powszechnie suszone w celu konserwacji i wzmocnienia ich smaku są borowiki, prawdziwki i grzyby shiitake.

Dodanie świeżych, suszonych lub sproszkowanych grzybów do gotowanych potraw sprawi, że zyskają one na smaku i wartości odżywczej. I podobno inspirują do mniejszego użycia soli (pamiętajmy o nadciśnieniu, pamiętajmy, bo lata już nie te, w sensie „średnie”). Ponadto grzyby mają poziom pH około 6,00-6,70. Chociaż nie jest to uważane za zasadowy poziom pH, grzyby są w istocie alkalizujące. Oznacza to, że pomagają Twojemu żołądkowi neutralizować kwas żołądkowy, a także zapobiegają rozwojowi nieprzyjemnych objawów refluksu.

Filiżanka grzybów dostarcza dużo niacyny, zwanej też witaminą B3. Ten składnik odżywczy utrzymuje w zdrowiu nasz układ nerwowy, układ trawienny i skórę. Pomaga również przekształcić jedzenie w energię i rozprowadzić ją po całym organizmie. Ponieważ niacyna jest niezbędnym składnikiem odżywczym, który przyczynia się do wielu procesów zachodzących w organizmie, a wiele osób nie otrzymuje jej w wystarczającej ilości, dodanie grzybów do diety jest świetnym sposobem na przyjęcie wystarczającej ilości tego mikroelementu.

No ale wracając do rzeczy ważnych, oto mój przepis na kanie:
• Kanie oczyścić, umyć pod zimną wodą i położyć blaszkami do dołu, aby odciekły.

• Następnie panierować w mące, potem w roztrzepanych jajkach (kanie lubią jajka), świeżo mielonym czarnym pieprzem i suszonym tymiankiem, a na końcu w bułce tartej.

• Taki kotlet smażymy na dobrze rozgrzanym maśle klarowanym na rumiano z obu stron, jak już mówiłam. Solimy po smażeniu (niedużo na litość boską).

I voila, masz człowieku najczystszą przyjemność z grzybów, kulinarną.

Ale poza tym, kto nie lubi wilgotnych poranków i złotych popołudni z miękkim mchem pod nogami…